piątek, 5 lipca 2013

Od Zoey

Jak dobrze było spędzić z rodziną wakacje.Wszystko było cudownie do momentu,gdy to mój brat nie obsypał mnie piachem. Gdyby nie to,że jest szybki to bym go zabiła. Ale zemsta przyszła tego samego dnia,bo braciszek się pochorował. To było piękne!
Dziś zawieźli mnie z powrotem do akademii z Rei.Tuż przed wyjazdem dowiedziałam się,że będą nowi a co z tym idzie-nowe znajomości.Ale oczywiście,gdy nauczyciele poszli do siebie,podszedł do mnie gang tych wredot.W ostatniej chwili teleportowałam się z Rei rzeczami do mojego pokoju.Tu nie wejdą,ponieważ trzeba mieć zgodę na wejście od właściciela pokoju.
Rozpakowałam się,po czym usiadłam w oknie i spojrzałam na drzewo wiśni,które rosło przed moim oknem.Tak sobie pomyślałam,żeby wyjść sobie przez okno a Rei została w środku na wypadek. Spytałam się jej czy zgodziłaby się na to.W myślach posłała mi odpowiedź:
Spokojna głowa.Będę w pokoju bo jestem zmęczona.
Po tych słowach położyła się tuż przy drzwiach,blokując wejście.Wiedziałam,że Rei wszystkiego dopilnuje,więc byłam spokojna.
Schowałam wstążkę by mieć ją w razie czego po czym wyszłam oknem z pokoju. Plus akademika był taki,że pokoje były na parterze i nie trzeba było schodzić nie wiem ile metrów w dół. Usiadłam sobie na ławeczce pod drzewem wiśni (to samo drzewo przy moim oknie) i patrzyłam sobie w dal.
Byłam ciekawa czy dojdą do nas jacyś ciekawi goście,chociaż na flirtowanie nie mam siły. Nie po tym co zrobił mój były.Niby tak źle się czuł ale nakryłam go na obściskiwaniu z laską,którą nienawidzę. Ta,strasznie był chory a ona była lekarstwem. Tego dnia zerwałam z nim kontakt ale dalej nie mogę się pozbierać po tym,co mi zrobił...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz