Rano wstałem z łóżka z resztą jak co dzień znudzony.... Szczerze mówiąc to obudziło mnie smeranie po stopach prze Matt'a - tha... poranny spacerek... Pogłaskałem go przeciągając się , poszedłem do łazienki odświeżyć się trochę i bez słowa wyszedłem z nim do ogrodu. Po jakichś 20 minutach wróciliśmy do domu mama wołała nas na śniadanie.
-Dzień dobry Jet - powiedziała uśmiechnięta mama nakładając mi omlet na talerz , taty nie było.. w delegacji... on ciągle jest w delegacjach...
-Cześć... - sapnąłem nieczule
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość - powiedziała mam siadając do stołu
-A mianowicie...?
-Zapisuję Cię do Akademii!
Prawie wyplułem omlet...
-Że co!?
-Do Akademii... nauczysz się tam jak używać swoich mocy, jak bronić się przed magią, poznasz pewnie kogoś ciekawego
-Wiesz... Matt mi wystarczy - odparłem niechętnie, bawiąc się przy tym promyczkiem ognia
-Oj tam oj tam.. jutro wyjeżdżasz
-Eh... dziękuję za śniadanie....
-Ale jak to? Przecież ty prawie nic nie zjadłeś
-Jakoś nie jestem już głodny
Byłem zły... mama nigdy nie pyta mnie o zdanie... zawsze robi coś o czym nawet mi się nie śniło że mogłaby zrobić! mam chodzić do jakiejś zas*anej akademii... ekstra.... Tak minął mi cały dzień
~Rankiem~
-Wstawaj Jet
-Jeeet już ranek
-Szybciutko Jeet - mama nie dawała mi spać eh.. i cóż tu robić chyba wolę wstać niż słyszeć ten jej głosik, taki piskliwy i drażniący
-Jeet
-No już wstaję....
-Szykuj się do wyjazdu
-Co!? Gdzie!?
-Jak to gdzie? Do Akademii
Ubrałem się , zjadłem śniadanie wziąłem Matt'a i wsiadłem do samochodu. Mama zawiozła mnie do nijakiej Akademii , w oddali zobaczyłem jakąś dziewczynę która do mnie podchodziła
<Zoey? Co było dalej ?^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz