-Uważaj!- krzyknąłem.
-Dzięki za cenną uwagę!- powiedziała Zoey z uśmiechem otrzepując się z kurzu.
-Nie ma za co- uśmiechnąłem się.
Za kilka minut jednak ktoś zaczął wołać na obiad.
-Mmm, obiad co za ulga! Skonam z głodu! - zawołałem radośnie.
-Typowy chłopak...- mruknęła cicho pod nosem Zoey.
-Dasz radę sama pójść? - zapytałem z troską w głosie.
-Raczej nie... - odpowiedziała mrugając oczami.
-Ehh.. no dobra to dawaj... - powiedziałem nastawiając ramię, Zoey oparła się o nie i poszliśmy na stołówkę.
~Na stołówce~
Kiedy doszliśmy na stołówkę...
<Zoey? Co się stało jak doszliśmy na stołówkę? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz