Kiedy tylko doszliśmy na stołówkę,Victoria i reszta świty znalazła się przed nami.
-Szkoda,że musiałam ciebie oszczędzić podczas walki-wygięła wargi.-Bo gdyby nie nauczycielka skończyłabyś tak samo jak tamta laska.
Wściekła spojrzałam na nią i ten jej idiotyczny uśmieszek.
-Pieprz się s*ko-warknęłam i poszliśmy dalej,omijając wściekłą Victorie.-Jeszcze trochę i zmienię się w tą bandę pieprzonych gnojków.
-Daleko ci jeszcze-powiedział prawie nie zauważalnie Jet.
Zabraliśmy tace i usiedliśmy.Pogadaliśmy ale co chwilę zerkaliśmy,gdzie jest gang.Nie było ich w stołówce i nagle pomyślałam,że to zły znak.A może to tylko moja wyobraźnia?Kiedy tylko skończyliśmy a nasze wilki tak samo,skierowaliśmy się do pokoi.Wychodząc ze stołówki miałam coraz gorsze przeczucie,które narastało gdy zbliżaliśmy się do mojego pokoju.
Zdziwiło mnie to,że drzwi były uchylone,ponieważ byłam pewna,że je zamykałam.Powoli otworzyłam drzwi a gdy zobaczyłam co jest w środku wrzasnęłam przerażona.Nie było to dobre dla Jet'a bo prawie mu do ucha wrzasnęłam.
Cały pokój miałam w strzępach wstążki i kilka połamanych patyczków.Szafka gdzie powinny być była przewrócona.
-M-moje wstążki...Boże!-zakryłam sobie twarz rękoma,opadłam na kolana i zaczęłam ryczeć.Niemal wszystkie zostały zniszczone.Ocalały tylko dwie,które zawsze mam przy sobie...
Tylko dwie...
<Jet?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz