Jakże miło mi się dziś spało...Kiedy się zbudziłam,Rei nie było ale słyszałam kilka równych i spokojnych wdechów.Usiadłam na łóżku i zobaczyłam jak to Matt i Rei śpią niedaleko siebie.Jet też nie spał,co zobaczyłam jak nachyliłam się w stronę wilków.Zauważyłam to jak cicho chrząknął.Spojrzałam na niego i pokazałam żeby był cicho i pokazałam mu głową na śpiące zwierzaki.
Ledwo pohamowaliśmy śmiech a Jet wstał z wyrka i powoli podszedł do dwójki.Zaczął ich drapać za uszami aż uszczypnął ich końcówki (w sensie uszy).Zbudzili się a my ryknęliśmy śmiechem.Spojrzeli na nas zdziwieni.
Z czego tak się śmiejecie?
-A już nie można Rei?-powiedziałam między atakami śmiechu.
Po kilku minutach uspokoiliśmy się i zaczęliśmy się zbierać na śniadanie.Musiałam na chwilę skoczyć po ubranie do swojego pokoju ale gdy tylko otworzyłam drzwi,od razu zaszkliły mi się oczy na widok zniszczonych wstążek.Szybko otarłam łzy i zamknęłam drzwi mając już na sobie mój codzienny strój po czym poszłam do pokoju Jet'a.Akurat gdy weszłam do jego pokoju zaczęli bić na śniadanie.
-To masz wyczucie-zaśmiał się.
Poszliśmy od razu na stołówkę.Po skończonym posiłku została nam godzina do zajęć,więc poszłam do swojego pokoju by sprzątnąć to co zostało z moich wstążek.Kiedy znalazłam worek,przyszedł Jet wraz z Rei i Mattem.Bez słowa zaczęli mi pomagać.
-Szkoda,że nie da się ich naprawić...-westchnęłam ocierając łzę.
Gdy skończyliśmy,skierowaliśmy się wszyscy na dzisiejszą lekcję,jaką jest znajomość natury,co oznaczało,że lekcja będzie w terenie.Kiedy doszliśmy do głównego wejścia akurat nauczyciel szedł.
-Dziś lekcja,moi kochani,na plaży!-powiedział ucieszony Lasso.
<Jet?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz